Od czego zacząć dobór ciężaru: fundament zamiast zgadywania
Co tak naprawdę znaczy „dobry ciężar”
Dobry ciężar to taki, który pozwala robić progres (więcej powtórzeń, serii, ciężaru lub lepszą technikę), a jednocześnie nie rozwala techniki i nie przeciąża stawów. Nie jest to konkretny kilogram, tylko zakres, który zmienia się wraz z poziomem zaawansowania, zmęczeniem, snem czy stresem.
W praktyce prawidłowo dobrany ciężar:
- pozwala utrzymać poprawną technikę w każdym powtórzeniu, a nie tylko w pierwszych dwóch,
- pozostawia mały zapas siły (tzw. RIR, o którym niżej),
- nie powoduje bólu w stawach, „ciągnięcia” w ścięgnach czy ostrych kłujących doznań,
- da się powtórzyć po krótkiej przerwie, bez załamania formy.
Jeśli ciężar wymusza wyginanie kręgosłupa, zrywanie ruchu, szarpanie lub „oszukiwanie” techniką – jest za duży dla Twojego aktualnego poziomu kontroli, nawet jeśli „idzie do góry”. Dla organizmu liczy się nie to, co wpiszesz do dziennika, tylko to, jakie napięcia i przeciążenia faktycznie w nim powstają.
Poziom zaawansowania a ciężar na sztandze
Ten sam procent ciężaru maksymalnego oznacza coś innego dla początkującego, a coś innego dla zaawansowanego. Osoba trenująca od miesiąca będzie bardziej „szarpać” i kompensować brakiem techniki. Ktoś z kilkuletnim stażem potrafi lepiej stabilizować ciało, więc realne obciążenie tkanek przy tym samym kilogramie jest inne.
Przykład:
- początkujący: 60 kg w przysiadzie to 90% jego możliwości, ale technika jest jeszcze chwiejna,
- średniozaawansowany: 60 kg to 70% możliwości, ruch kontrolowany, brak problemu,
- zaawansowany: 60 kg to 50% możliwości, dobra opcja na rozgrzewkę lub serię techniczną.
Liczy się nie tylko ile dźwigasz, ale jak. Dlatego przy doborze ciężaru trzeba brać pod uwagę nie tylko wynik siłowy, ale też pewność techniki, mobilność, historię kontuzji i ogólną sprawność.
Różnica między „za ciężko” a „za lekko”
Błędy są zwykle na dwóch biegunach:
- za lekko – trening nie jest wyzwaniem, nie czujesz zmęczenia mięśniowego ani progresu w dzienniku,
- za ciężko – technika się sypie, regeneracja leży, a ciągłe przeciążenia z czasem kończą się kontuzją.
Zbyt lekkie obciążenie jest po prostu mało skuteczne. Zbyt duże – bywa skuteczne krótkoterminowo (szybki progres „na ambicji”), ale często kończy się blokadą albo bólem. Rozsądny dobór ciężaru to szukanie środka: bodziec + bezpieczeństwo. W praktyce oznacza to pracę w okolicach 1–4 powtórzeń „w zapasie” przy poprawnej technice.
Kluczowe pojęcia: 1RM, RPE, RIR i jak ich używać w realnym treningu
1RM – ciężar maksymalny i jego sens
1RM (one rep max) to maksymalny ciężar, który jesteś w stanie podnieść w danym ćwiczeniu na jedno poprawne powtórzenie. To punkt odniesienia do planowania obciążeń. Nie trzeba go jednak sprawdzać dosłownie, zwłaszcza na początku. Wystarczy oszacować 1RM na podstawie serii „na wielokrotność” i użyć kalkulatora lub prostych tabel.
Przykład: jeśli robisz 60 kg w wyciskaniu na ławce na 8 powtórzeń z lekkim zapasem, Twój szacunkowy 1RM będzie nieco wyższy niż 75 kg (zależnie od kalkulatora). Na co dzień nie musisz znać wyniku co do kilograma. Wystarczy orientacyjny poziom, żeby wyznaczyć zakresy %1RM.
RPE – subiektywne odczucie wysiłku
RPE (Rate of Perceived Exertion) to skala subiektywnego odczucia trudności serii, zwykle od 1 do 10. W treningu siłowym używa się głównie wartości 6–10. W praktyce:
- RPE 6 – bardzo lekko, 4+ powtórzenia w zapasie,
- RPE 7 – lekko/umiarkowanie, 3 powtórzenia w zapasie,
- RPE 8 – ciężko, ale kontrola zachowana, 2 powtórzenia w zapasie,
- RPE 9 – bardzo ciężko, 1 powtórzenie w zapasie, ostatnie powtórzenia wolne,
- RPE 10 – maks, zero zapasu, nie zrobisz ani jednego powtórzenia więcej.
RPE jest przydatne, bo uwzględnia dzień, formę, zmęczenie. 80% 1RM w dniu, gdy jesteś niewyspany, będzie odczuwane jako wyższe RPE niż po wolnym weekendzie. Ucząc się RPE, uczysz się słuchać sygnałów z ciała zamiast trenować „na ślepo według tabelki”.
RIR – ile powtórzeń zostaje w zapasie
RIR (Reps In Reserve) to liczba powtórzeń, które mógłbyś jeszcze wykonać w serii do upadku, ale świadomie ich nie robisz. Jest bardziej intuicyjne niż RPE dla wielu osób.
| RIR | Opis | Przybliżone RPE |
|---|---|---|
| 4+ | Bardzo lekko, seria techniczna, rozgrzewkowa | RPE 6 |
| 3 | Umiarkowanie, spokojnie kontrolujesz ruch | RPE 7 |
| 2 | Dość ciężko, ale technika trzyma poziom | RPE 8 |
| 1 | Bardzo ciężko, ostatnie powtórzenie na limicie | RPE 9 |
| 0 | Upadek mięśniowy, zabrakło mocy na kolejne powtórzenie | RPE 10 |
Do bezpiecznego progresu w podstawowych ćwiczeniach wielostawowych (przysiad, martwy ciąg, wyciskania, podciąganie) optymalnie jest trzymać się 1–4 RIR. W ćwiczeniach izolowanych czasem można zejść do 0–1 RIR, ale nie w każdej serii.
Jak łączyć 1RM, RPE i RIR w praktyce
Najbardziej praktyczny model dla większości osób to:
- procenty 1RM – jako orientacyjny start przy planowaniu,
- RPE/RIR – jako filtr bezpieczeństwa w trakcie treningu.
Czyli: plan mówi, że masz zrobić 4 serie po 6 powtórzeń na 75% 1RM. Zaczynasz od zaplanowanego ciężaru, ale:
- jeśli seria jest na RPE 6 (4+ RIR) – możesz delikatnie podnieść ciężar w kolejnej serii,
- jeśli czujesz RPE 9–10 (0–1 RIR) – obniżasz ciężar, bo przegiąłeś z objętością lub formą dnia,
- jeśli trafiasz w RPE 7–8 – jesteś w docelowej strefie treningowej.
Takie podejście pozwala łączyć strukturalny plan z elastycznym reagowaniem na realny stan organizmu. To jedno z najlepszych narzędzi, by robić stały progres bez przeciągania liny aż do kontuzji.
Bezpieczny start: dobór ciężaru dla początkujących
Pierwsze tygodnie – ciężar, który uczy techniki
W pierwszych tygodniach treningu priorytetem nie jest „ile wezmę”, tylko jak się poruszam. Ciężar ma pomagać czuć ruch, a nie go wymuszać. Lepiej zacząć za lekko i dołożyć po tygodniu, niż od razu przesadzić i walczyć z bólem kolan przez trzy miesiące.
Bezpieczna zasada na początek:
- dobierz ciężar tak, by przy docelowej liczbie powtórzeń (np. 8–10) mieć minimum 3–4 powtórzenia w zapasie,
- jeśli nie potrafisz ocenić RIR – zakończ serię w momencie, gdy ruch zaczyna wyraźnie zwalniać lub technika robi się niepewna,
- pierwsze 2–3 tygodnie traktuj jako okres adaptacyjny – progres wyników jest drugorzędny wobec nauki wzorców ruchowych.
Jak praktycznie dobrać pierwszy ciężar w ćwiczeniu
Przy nowym ćwiczeniu użyj prostego protokołu:
- Rozgrzej się lekką wersją ruchu – sam kij/sztanga/trening z masą własnego ciała.
- Dodaj niewielki ciężar i zrób serię testową 10–12 powtórzeń.
- Oceń: jeśli po 12 powtórzeniach czujesz, że mógłbyś zrobić jeszcze 5–6 powtórzeń – ciężar jest na początek ok.
- Jeśli ledwo kończysz 10. powtórzenie lub technika się łamie – odejmij 10–20% ciężaru.
Przykład: nauka wyciskania leżąc.
- Sam gryf (20 kg) – 12 powtórzeń, bardzo lekko → dodajesz 5 kg z każdej strony (łącznie 30 kg).
- 30 kg – robisz 12 powtórzeń, czujesz lekki wysiłek, ale ruch stabilny, zero bólu → zaczynasz od tego ciężaru jako roboczego.
W notatkach możesz dopisać: „Wyciskanie 30 kg × 3×10 – 4 RIR (komfortowo)”. Na kolejnych treningach miernikiem progresu będzie zmniejszanie RIR przy tym samym ciężarze lub lekkie dokładanie obciążenia przy podobnym odczuciu trudności.
Bezpieczne zakresy powtórzeń dla nowych osób
Dla ochrony stawów i nauki ruchu lepiej sprawdzają się średnie zakresy powtórzeń na początku:
- ćwiczenia wielostawowe: 6–10 powtórzeń na serię,
- ćwiczenia izolowane: 10–15 powtórzeń na serię.
Niższe zakresy (1–3 powtórzenia) wymagają doskonałej techniki, której jeszcze nie masz. Z kolei bardzo wysokie zakresy (20+ powtórzeń) w podstawowych bojach powodują ogromne zmęczenie ogólne, przez co technika szybciej się rozjeżdża. Środek skali daje najlepszy kompromis między nauką ruchu, bodźcem a bezpieczeństwem.
Technika jako filtr: kiedy ciężar jest już za duży
Sygnalizatory zbyt dużego ciężaru w przysiadach i ciągach
W ćwiczeniach, które mocno obciążają kręgosłup i biodra, błędy w technice są najczęstszą drogą do kontuzji. Na przysiadach i martwym ciągu zbyt duży ciężar poznasz po kilku typowych objawach:
- Ucieka neutralna pozycja kręgosłupa – plecy „pchają” się w koci grzbiet albo mocny przeprost.
- Kolana lecą do środka (valgus) zamiast podążać mniej więcej za linią stóp.
- Biodra zrywają się pierwsze – wstajesz z przysiadu „z pleców”, zamiast równocześnie z nóg i bioder.
- Ruch staje się szarpany – zrywasz ciężar, zamiast kontrolować ruch w dół i w górę.
Już pierwszy powtarzający się sygnał z tej listy to informacja, że:
- albo ciężar jest za duży na obecny poziom kontroli,
- albo objętość pracy jest za duża i „rozjeżdża” Cię zmęczenie.
W takim przypadku zmniejsz ciężar o 5–10% i obserwuj technikę. Jeśli wraca kontrola – problemem był dobór ciężaru. Jeśli dalej jest słabo, trzeba wrócić krok w tył do nauki ruchu i wzmacniania słabych ogniw.
Wyciskania i ćwiczenia górnej części ciała
Choć wyciskanie wydaje się proste („połóż się i pchaj”), przeciążenia barków i łokci są tu wyjątkowo częste. Zbyt duży ciężar w wyciskaniach i ćwiczeniach na górę ciała zdradzają:
- brak kontroli łopatek – łopatki „uciekają”, barki unoszą się do uszu,
- „ciągniesz z bicepsa” zamiast z pleców – w wiosłowaniu czy podciąganiu łokcie pracują, ale nie czujesz napięcia między łopatkami,
- gubisz zakres ruchu – nie prostujesz łokci w górze, skracasz tor ruchu, byle tylko „zaliczyć” serię,
- ciało zaczyna oszukiwać – mocne bujanie tułowiem przy podciąganiu, „kąpany” mostek przy wyciskaniu nad głowę,
- żar w stawach zamiast w mięśniach – dyskomfort punktowy w barku lub łokciu, kłucie, ciągnięcie, które narasta z każdym powtórzeniem.
- palenie mięśnia na końcu serii – zazwyczaj ok, to efekt metabolitów i zmęczenia,
- bóle kłujące w stawie, „strzelanie” po każdym ruchu, uczucie przeskakiwania – to sygnał, żeby przerwać ćwiczenie lub mocno odjąć ciężar,
- ból, który zostaje po treningu przez kilka dni i utrudnia codzienne ruchy – trzeba przeanalizować technikę, objętość i ciężar, a nie „docisnąć jeszcze tydzień, może przejdzie”.
- w ćwiczeniach wielostawowych – o 2,5–5 kg na całą sztangę między treningami,
- w ćwiczeniach izolowanych – o 1–2,5 kg lub jeden „schodek” na maszynie.
- Wybierasz zakres powtórzeń, np. 8–10.
- Przez kolejne treningi starasz się dojść do górnej granicy zakresu w każdej serii, trzymając RIR 1–3.
- Gdy we wszystkich zaplanowanych seriach wykonasz np. 3×10 z zapasem 1–2 powtórzeń – dokładasz mały ciężar (2,5–5 kg w dużych bojach, 1–2,5 kg w izolowanych).
- Po dołożeniu ciężaru znów zaczynasz od dolnej części zakresu, np. 3×8 i powoli „wspinasz się” do 3×10.
- przez 2–3 tygodnie utrzymaj ten sam ciężar,
- dodaj 1 serię w głównym ćwiczeniu (np. z 3×6 na 4×6),
- lub zwiększ liczbę powtórzeń w tym samym zakresie RPE/RIR (np. z 3×6 na 3×7).
- główne boje w zakresie 3–6 powtórzeń,
- RPE w większości serii: 7–8 (2–3 RIR),
- pojedyncze cięższe serie „top set” na RPE 8–9, ale rzadko, np. raz w tygodniu,
- nigdy nie buduj planu na ciągłym RPE 9–10 – to przepis na ścianę i przeciążenia.
- większość serii w zakresie 6–12 powtórzeń,
- w ćwiczeniach wielostawowych: 1–3 RIR,
- w ćwiczeniach izolowanych: częściej można zejść do 0–1 RIR, ale głównie w ostatniej serii danego ćwiczenia,
- ciężar dobierasz tak, by ostatnie 2–3 powtórzenia wymagały skupienia, ale nie szarpały techniki.
- pracuj głównie w zakresie 8–15 powtórzeń,
- utrzymuj RPE 6–8 – poczucie wyraźnej pracy, ale daleko od maksów,
- dokładaj ciężar wtedy, gdy czujesz, że seria robi się „za łatwa”, a tętno szybko spada,
- regularnie wplataj lżejsze tygodnie, w których odejmujesz ciężar o 10–20%, by dać ciału chwilę na regenerację.
- Podczas rozgrzewki oceniaj, jak wchodzą lekkie serie – czy ruch jest płynny, czy wszystko „chodzi jak w smole”.
- Jeśli już na 50–60% zwykłego ciężaru czujesz RPE 7–8, to obniż zaplanowany ciężar o 5–15%.
- Trzymaj się docelowego RPE/RIR, nawet jeśli oznacza to mniej kilogramów niż tydzień wcześniej.
- W razie potrzeby skróć trening – zamiast 4 serii zrób 2–3, ale utrzymaj dobrą technikę.
- jeśli plan mówi 4×6 na 80 kg, a pierwsza seria jest wyraźnie lekka (RPE 6) – dodaj 2,5–5 kg,
- możesz utrzymać ten wyższy ciężar w kolejnych seriach, o ile technika dalej jest czysta i RPE nie przekracza 8,
- nie dokładaj jednak ciężaru w każdej kolejnej serii; zamiast „drabiny do nieba” lepiej zrobić stabilne 3–4 solidne serie.
- obniżasz ciężar o 10–30% w głównych bojach,
- lub skracasz liczbę serii o 30–50%,
- utrzymujesz technikę i zakres ruchu, ale RPE trzymasz w okolicach 6–7.
- Deload procentowy – bierzesz ciężary z poprzedniego tygodnia i obniżasz je o 10–30%. Przykład: jeśli robiłeś przysiad 4×5 na 100 kg, w deloadzie zrób 3×5 na 70–85 kg.
- Deload na RPE – zamiast patrzeć na procenty, zakładasz, że wszystkie serie główne mają być na RPE 6–7. Dobierasz ciężar na bieżąco, testując ruch w rozgrzewce.
- ciężar (kg lub numer stosu na maszynie),
- liczbę serii i powtórzeń,
- RPE (np. 7,5) albo RIR (np. +2),
- krótką uwagę typu: „lekko”, „walka, ale technika ok”, „ciągnie dół pleców”.
- zejść z ciężaru i poprawić technikę lub mobilność,
- albo zrobić „plateau block” – dorzucić objętości na 75–77,5 kg.
- T – technika (np. „T+” = bardzo czysto, „T-” = zaczyna się bujać),
- E – energia („E-” = dzień bez mocy, „E++” = aż się chce dokładać),
- B – ból („B0” = zero dyskomfortu, „B1” = lekkie ciągnięcie, „B2” = niepokoi).
- przez kilka tygodni przy tym samym RPE/RIR jesteś w stanie:
- dokładać niewielkie kg, albo
- robić więcej powtórzeń z tym samym ciężarem,
- notatki o bólu, sztywności czy „ciągnięciu” nie pojawiają się regularnie przy konkretnym ćwiczeniu/ciężarze,
- subiektywnie szybciej się rozgrzewasz i krócej dochodzisz do siebie między seriami.
- albo dodawanie 2,5–5 kg co 1–2 tygodnie,
- albo dokładanie 1–2 powtórzeń w serii przy tym samym ciężarze,
- albo stopniowe zwiększanie liczby serii (np. z 3 do 4–5) przy stałym obciążeniu.
- utrzymanie pełnego, kontrolowanego zakresu ruchu,
- brak „uciekania” segmentów (np. lędźwie nie zaokrąglają się w dołu ciągu),
- stabilny rytm – ciężar jest ciężki, ale ruch nie zamienia się w szarpnięcie.
- wywołuje ból w tym samym miejscu,
- ból narasta w kolejnych seriach zamiast się „rozruszać”,
- utrzymuje się po treningu lub kolejnego dnia,
- zmniejszyć ciężar o 10–20%,
- zmniejszyć objętość (mniej serii),
- zrobić 1–2 tygodnie lżejsze dla tej grupy/ćwiczenia,
- w razie utrzymywania się bólu – skonsultować się ze specjalistą (fizjo, lekarz sportowy).
- progres co drugi trening w danym ćwiczeniu (np. A: 40 kg, B: 40 kg, C: 42,5 kg),
- utrzymywanie RPE 6–7 przez większość serii – uczysz ciało ruchu, a nie heroiczej walki o przetrwanie,
- przynajmniej jedna seria w rezerwie technicznej – kończysz, gdy pierwsze powtórzenie wyraźnie traci jakość.
- ruch skraca się stopniowo – przysiad coraz płytszy, wyciskanie coraz wyżej nad klatką,
- pojawia się dynamiczne „dobicie” na dole zakresu (wykorzystujesz sprężystość tkanek zamiast pracy mięśni),
- kręgosłup „ucieka” – lędźwie zaokrąglają się w dole martwego ciągu, a górne plecy przesadnie się garbią przy wyciskaniu nad głowę,
- kolana latają w przód/tył lub do środka jak wahadło,
- tor sztangi przestaje być kontrolowany – falowanie, zygzaki, ucieczki od ciała.
- Znajdź ciężar, przy którym technika znów jest czysta na wszystkie zaplanowane powtórzenia (np. zamiast 100 kg w przysiadzie – 85–90 kg).
- Przez 2–4 tygodnie:
- utrzymuj ten ciężar,
- pracuj nad kontrolą ruchu (tempo, pauzy, pełny zakres),
- dokręcaj progres raczej przez powtórzenia/serie niż kg.
- Po tym okresie wróć stopniowo do wcześniejszych ciężarów, pilnując, by nowa technika się nie rozjechała.
- Tempo kontrolowane – np. 3 sekundy fazy ekscentrycznej (opuszczania) i dynamiczne, ale kontrolowane podnoszenie. Jeśli przy takim tempie technika się rozsypuje, ciężar jest za duży.
- Pauza w najtrudniejszym punkcie – 1–2 sekundy zatrzymania na dole przysiadu, nad klatką przy wyciskaniu, pod kolanem w martwym ciągu. Jeżeli z pauzą nie jesteś w stanie utrzymać pozycji, a bez niej „jakoś idzie”, to znak, że dotąd podpierałeś się rozpędem.
- celuj w niższe zakresy powtórzeń (3–8),
- trzymaj RPE częściej w okolicach 6–8 niż 9–10,
- stawiaj na stabilną progresję tygodniową (małe dokładki),
- nie bój się okresów, w których ciężar stoi, a rośnie tylko objętość.
- ryzyko poważnego błędu technicznego jest mniejsze,
- stabilizacja zewnętrzna (ławka, prowadnice) przejmuje część pracy,
- lokalny ból mięśniowy nie musi oznaczać niebezpiecznego obciążenia stawów.
- spokojnie możesz pracować w zakresach 10–20 powtórzeń,
- ostatnie 1–2 serie danego ćwiczenia możesz prowadzić na 0–1 RIR,
- jeśli czujesz „czyste palenie” w mięśniu i brak bólu stawu – jesteś w dobrym miejscu.
- trzymać umiarkowany ciężar w wielostawach,
- a „dopompować” mięśnie właśnie izolacjami, gdzie możesz pozwolić sobie na większą bliskość upadku.
Ćwiczenia z własną masą ciała – jak tu „dobierać ciężar”
Przy pompkach, podciąganiu, dipach czy przysiadach bułgarskich trudno mówić o kg na sztandze, ale też można zarządzać obciążeniem:
- zmianą dźwigni (np. kolana na ziemi w pompkach, wyższe ustawienie nóg w podciąganiu australijskim),
- „Dobry ciężar” to nie konkretny kilogram, ale zakres obciążeń, który pozwala robić progres przy zachowaniu poprawnej techniki, bez bólu stawów i przeciążania tkanek.
- To, jak dany ciężar działa na ciało, zależy od poziomu zaawansowania – ten sam kilogram może być prawie maksymalny dla początkującego, a jedynie rozgrzewkowy dla zaawansowanego.
- Zbyt lekki ciężar nie daje realnego bodźca i progresu, a zbyt ciężki szybko psuje technikę, utrudnia regenerację i zwiększa ryzyko kontuzji – trzeba szukać środka między bodźcem a bezpieczeństwem.
- 1RM służy głównie jako punkt odniesienia do planowania obciążeń w procentach i nie musi być sprawdzany „na żywo” – można go oszacować z serii na kilka powtórzeń.
- Skala RPE (odczuwalna trudność) i pojęcie RIR (powtórzenia w zapasie) pomagają dopasować ciężar do aktualnej formy dnia, snu, stresu i zmęczenia, zamiast ślepo trzymać się tabel.
- Dla bezpiecznego progresu w ćwiczeniach wielostawowych warto pracować zazwyczaj z 1–4 powtórzeniami w zapasie (1–4 RIR), a w izolowanych czasem można zejść do 0–1 RIR, ale nie w każdej serii.
- Praktyczne podejście to łączenie procentów 1RM jako punktu startowego z bieżącą oceną serii przez RPE/RIR, korygując ciężar w górę lub w dół w zależności od faktycznej trudności.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Jak dobrać odpowiedni ciężar na siłowni, żeby się nie skontuzjować?
Bezpieczny ciężar to taki, który pozwala utrzymać poprawną technikę w każdym powtórzeniu i zostawia mały zapas siły (1–4 powtórzenia „w zapasie”). Jeśli przy końcówce serii zaczynasz szarpać, wyginać kręgosłup, skracać zakres ruchu albo „oszukiwać” techniką – ciężar jest za duży.
Dobierając ciężar, zwracaj uwagę na brak bólu w stawach, ścięgnach i brak ostrych, kłujących doznań. Po krótkiej przerwie powinieneś być w stanie powtórzyć serię w podobnej jakości, bez załamania formy. Jeśli to niemożliwe, zmniejsz obciążenie.
Co to jest RIR i jak mi pomoże dobrać ciężar?
RIR (Reps In Reserve) to liczba powtórzeń, które mógłbyś jeszcze wykonać, gdybyś dociągnął serię do upadku mięśniowego. Przykład: robisz 10 powtórzeń i czujesz, że maksymalnie dałbyś 12 – masz 2 RIR.
Do bezpiecznego progresu w ćwiczeniach wielostawowych (przysiad, martwy ciąg, wyciskanie, podciąganie) celuj w 1–4 RIR. Jeśli masz 4+ RIR, prawdopodobnie jest za lekko, jeśli 0–1 RIR w każdej serii – zbyt ciężko i rośnie ryzyko przeciążenia.
Jak dobrać ciężar, jeśli dopiero zaczynam ćwiczyć?
Na początku priorytetem jest technika, nie kilogramy. Wybierz taki ciężar, żeby przy planowanej liczbie powtórzeń (np. 8–10) zostało Ci jeszcze 3–4 powtórzenia w zapasie. Ruch ma być stabilny, bez bólu i bez „łamania” pozycji.
Praktycznie: zacznij od bardzo lekkiej wersji ruchu (sam gryf, kij, masa własnego ciała), zrób serię testową 10–12 powtórzeń i oceń trudność. Jeśli po 12 powtórzeniach czujesz, że mógłbyś zrobić jeszcze 5–6, to dobry punkt startu. Jeśli ledwo kończysz serię lub technika się sypie – zdejmij 10–20% ciężaru.
Skąd mam wiedzieć, że trenuję za lekko albo za ciężko?
Za lekko: po serii nie czujesz realnego zmęczenia mięśni, mógłbyś spokojnie zrobić 6+ powtórzeń więcej, a w dzienniku treningowym od tygodni nie ma progresu (więcej powtórzeń, serii, ciężaru czy lepszej techniki). Taki trening jest mało skuteczny bodźcowo.
Za ciężko: technika się psuje już w trakcie serii, szarpiesz, skracasz zakres ruchu, po treningu długo się nie regenerujesz, pojawia się ból stawów czy ścięgien. Krótkoterminowo możesz robić szybki progres „na ambicji”, ale rośnie ryzyko kontuzji i zablokowania wyników.
Czy muszę znać swój 1RM, żeby dobrze dobrać ciężar?
Nie musisz bezpośrednio testować 1RM, szczególnie jako początkujący. Wystarczy oszacować go z serii na wiele powtórzeń (np. ile zrobisz na 6–10 powtórzeń) i skorzystać z prostego kalkulatora lub tabeli. To da Ci przybliżony punkt odniesienia do procentów 1RM.
Najpraktyczniejsze podejście to używać procentów 1RM jako orientacji przy planowaniu, a w samym treningu korygować ciężar na bieżąco, korzystając z RPE/RIR i obserwując technikę. Jeśli dana seria jest znacznie lżejsza lub cięższa niż zakładano, dostosuj obciążenie, zamiast kurczowo trzymać się procentów.
Jak dostosować ciężar w dni, kiedy jestem zmęczony lub niewyspany?
W gorsze dni ten sam procent 1RM będzie odczuwalnie cięższy (wyższe RPE, mniejszy RIR). Jeśli plan zakłada np. 4×6 na 75% 1RM, ale pierwsza seria czuje się jak RPE 9–10 (0–1 RIR) i technika jest na granicy, zmniejsz ciężar o kilka–kilkanaście procent.
Celuj w odczucie RPE 7–8 (ok. 2–3 RIR) przy poprawnej technice. W dobre dni możesz delikatnie dodać ciężaru, gdy seria jest zbyt lekka (RPE 6, 4+ RIR). Takie elastyczne podejście pozwala trenować regularnie, robić progres i jednocześnie nie „przestrzeliwać” obciążenia, gdy organizm jest zmęczony.
Jak dobrać ciężar w ćwiczeniach izolowanych vs wielostawowych?
W ćwiczeniach wielostawowych (przysiad, martwy ciąg, wyciskania, podciąganie) trzymaj większy margines bezpieczeństwa – zwykle 1–4 RIR. To ćwiczenia mocno obciążające układ nerwowy, kręgosłup i stawy, więc tu szczególnie ważna jest technika i kontrola.
W ćwiczeniach izolowanych (uginania, prostowania, rozpiętki, odwodzenia itp.) możesz czasem zejść do 0–1 RIR, bo ryzyko przeciążenia struktur jest mniejsze, a ciężary są zazwyczaj niższe. Nadal jednak nie każdą serię musisz robić „do upadku” – większość pracy wykonuj z lekkim zapasem siły i poprawną techniką.
Kluczowe obserwacje
Sygnały przeciążenia w innych ćwiczeniach górnej części ciała
Podobne czerwone flagi pojawiają się w podciąganiu, wiosłowaniu, pompce na poręczach czy wyciskaniu nad głowę. Jeśli ciężar jest zbyt ambitny, zwykle dzieje się jedno z poniższych:
Jeżeli odczucia z treningu górnej części ciała przenoszą się głównie na stawy, a nie na mięśnie, od razu zmniejsz ciężar i skup się na kontrolowanym tempie. Bez tego to tylko kwestia czasu, aż bark „odetnie Cię” na kilka tygodni.
Ból vs dyskomfort – gdzie leży granica
W dobrze dobranym treningu siłowym zawsze będzie dyskomfort wysiłkowy: palenie mięśni, przyspieszony oddech, lekkie drżenie po serii. Problem zaczyna się wtedy, gdy pojawia się ból ostrzejszy, punktowy, jednostronny.
Kilka prostych zasad:
Jeżeli regularnie ignorujesz takie sygnały, nawet najlepiej dobrany procent 1RM nie uratuje Cię przed przeciążeniem. Ciężar musi być dobrany pod zdrowe tkanki, a nie pod Twoje ego.
Progres ciężaru krok po kroku – jak dokładać, żeby nie przesadzić
Małe skoki zamiast „przepaści”
Najczęściej kontuzje nie biorą się z jednego „złego treningu”, tylko z serii zbyt agresywnych skoków ciężaru i objętości. Zamiast skakać z 60 kg do 80 kg na przysiadzie, lepiej zwiększać obciążenia stopniowo:
Jeżeli nie masz małych talerzy, improwizuj: dokładanie ciężaru co drugi trening, więcej serii na tym samym ciężarze, wolniejsze tempo opuszczania. Progres to nie tylko sama liczba na sztandze.
Model „double progression” – bezpieczny system zwiększania ciężaru
Aby nie zgadywać, kiedy dołożyć, można użyć prostego schematu double progression (podwójnego progresu). Działa to tak:
Taki model sam w sobie pilnuje, byś nie dokładał ciężaru, jeśli seria jest już wykonywana z trudem, na 0 RIR. Ciężar rośnie dopiero, gdy rzeczywiście jesteś silniejszy, a nie dlatego, że tak wypada w kalendarzu.
Kiedy zatrzymać progres ciężaru, a zwiększyć objętość
W pewnym momencie dokładanie ciężaru co tydzień przestaje być realne. Zanim zaczniesz na siłę forsować 1RM, sensowniej bywa manipulować objętością pracy:
Taki „plateau block” daje czas na adaptację tkanek, ścięgien i układu nerwowego do pracy przy aktualnym obciążeniu. Po kilku tygodniach często okazuje się, że dodatkowe 2,5–5 kg wchodzi zaskakująco gładko.
Dopasowanie ciężaru do celu: siła, masa, kondycja
Jeśli priorytetem jest siła
Przy nastawieniu na poprawę 1RM solidna technika i kontrola RPE mają jeszcze większe znaczenie. Ogólny schemat:
W treningu nastawionym na siłę ciężar jest wysoki, ale tym bardziej trzeba pilnować jakości ruchu i ograniczać ilość serii blisko upadku. Lepszy progres robi ten, kto rok trenuje na RPE 7–8, niż ten, kto przez dwa miesiące „mieli się” na RPE 10, a potem leczy barki.
Jeśli celem jest budowa masy mięśniowej
Dla wzrostu mięśni kluczowa jest przede wszystkim sumaryczna objętość pracy w okolicy upadku mięśniowego, ale nie trzeba za każdym razem dociskać na maksa. Rozsądny schemat:
Mięśnie „nie widzą” ciężaru z talerzy, tylko napięcie i czas pod obciążeniem. Lepiej zrobić 4 kontrolowane serie po 10 powtórzeń z RIR 1–2, niż jedną serię na 0 RIR, po której barki proszą o litość.
Jeśli chcesz poprawić głównie kondycję i „sprawność ogólną”
W treningu nastawionym na sprawność, sylwetkę i zdrowie, bez ambicji startu w zawodach, ciężar jest bardziej środkiem niż celem. Praktyczne wytyczne:
Przy takim celu głównym wskaźnikiem progresu bywa też swoboda w codziennych czynnościach: schody przestają męczyć, zakupy nie urywają rąk, plecy nie bolą po dniu przy biurku. Ciężar ma Cię do tego przybliżać, a nie być dodatkowym źródłem bólu.

Dni „bez mocy” – jak wtedy regulować ciężar
Autoregulacja zamiast sztywnego trzymania się liczb
Nawet perfekcyjny plan nie jest w stanie przewidzieć gorszej nocy, stresu w pracy czy choroby dziecka. W dniu, gdy czujesz, że „nie idzie”, kluczowa jest autoregulacja – czyli świadome dostosowanie ciężaru i objętości na bazie aktualnych odczuć.
Prosty proces na początku treningu:
Jednorazowy „słabszy” trening z mniejszym ciężarem nie niszczy progresu. To właśnie ignorowanie takich dni i dociskanie na siłę najczęściej kończy się przeciążeniem.
Odwrócona perspektywa – kiedy możesz zrobić więcej
Zdarzają się też treningi, na których wszystko leci jak złoto. W rozgrzewce ciężar, który zwykle dawał RPE 7, nagle czujesz jako RPE 5–6. Wtedy również nie musisz być niewolnikiem tabelki:
Taki elastyczny margines w obie strony – w gorsze i lepsze dni – pozwala korzystać z „okien formy”, a jednocześnie chroni przed dokładaniem na siłę, gdy organizm ewidentnie nie ma z czego.
Planowanie lżejszych okresów – deload a dobór ciężaru
Po co w ogóle lżejszy tydzień
Organizm nie regeneruje się w nieskończoność w tym samym tempie. Po kilku tygodniach coraz cięższego treningu kumuluje się zmęczenie układu nerwowego, ścięgien, więzadeł. Jeśli wtedy uparcie dokładasz ciężar, rośnie ryzyko przeciążenia. Stąd pomysł na deload – zaplanowany lżejszy okres.
W praktyce co 4–8 tygodni (w zależności od zaawansowania i trybu życia) warto zrobić tydzień, w którym:
Celem takiego tygodnia nie jest „nabijanie wyników”, tylko zdjęcie części obciążeń z układu ruchu, przy zachowaniu nawyku ruchu. Po dobrze zrobionym deloadzie często wchodzisz w kolejny blok treningów odczuwalnie silniejszy.
Jak dobrać ciężar w deloadzie
Są dwa proste sposoby:
Przy intensywnym życiu poza siłownią lepiej sprawdza się druga opcja – daje więcej elastyczności. Jeżeli dzień jest wyjątkowo ciężki, możesz zrobić „superlekki” deload, bez poczucia winy, że nie trzymasz jakiegoś abstrakcyjnego procenta.
Notowanie treningu – jak kontrolować ciężar i progres
Co zapisywać, żeby dobierać ciężar mądrzej
Bez notatek łatwo kręcić się w kółko: jednego dnia weźmiesz 60 kg, innego 70 kg, a po miesiącu nie wiesz, czy faktycznie robisz progres. Prosty dziennik treningowy mocno ułatwia rozsądny dobór obciążeń.
Wystarczy, że przy każdym ćwiczeniu zapiszesz:
Jak używać RPE/RIR w notatkach, żeby faktycznie pomagały
Same liczby kg i powtórzeń to często za mało, by zrozumieć, czy ciężar był dobrany sensownie. Dobrym nawykiem jest dokładanie do zapisków subiektywnej oceny wysiłku.
Po każdej głównej serii dopisz:
Po kilku tygodniach łatwo wychwycisz powtarzające się wzorce. Przykład: od dwóch mikrocykli zapisujesz przy wyciskaniu 80 kg „RPE 9, barki sztywne”. To sygnał, że zamiast cisnąć 82,5 kg, korzystniej będzie:
Prosty system oznaczeń, który przyspiesza decyzje o ciężarze
Zamiast długich esejów w dzienniku, można używać kilku skrótów. Przydają się zwłaszcza osobom trenującym po pracy, gdy brakuje cierpliwości do pisania:
Przy serii możesz mieć zapis: „4×6, 80 kg, RPE 8, T+, E-, B1 (kolano)”. Następnym razem widzisz czarno na białym, że przy tym ciężarze i gorszej energii kolano zaczęło dawać znać – dobór obciążenia można wtedy ostrożniej korygować.
Jak po zapiskach poznać, że ciężar jest dobrze dobrany
Dziennik treningowy wyraźnie pokazuje, czy poruszasz się w odpowiednim zakresie obciążeń. Dobrze dobrany ciężar najczęściej objawia się tym, że:
Jeżeli natomiast co tydzień masz te same kg, te same powtórzenia, RPE 9–10 i komentarze „masakra, nie idzie”, to nie jest stagnacja „z natury”, tylko zbyt agresywny dobór ciężaru w stosunku do regeneracji.
Typowe błędy przy doborze ciężaru i jak ich uniknąć
Skakanie po ciężarach bez planu
Zbyt częsta zmiana obciążenia i ćwiczeń sprawia, że ciało nie ma kiedy zaadaptować się do konkretnego bodźca. Jednego dnia 60 kg, innego 80 kg, za tydzień zamiast przysiadu wchodzą hack-maszyny – trudno z tego wyciągnąć logiczny wniosek.
Przy głównych bojach korzystniej jest trzymać się stałej progresji przez kilka tygodni:
Zmiany wprowadzaj, gdy faktycznie docierasz do granicy (RPE 8–9 utrzymujące się 2–3 tygodnie z rzędu), a nie pod wpływem nudy.
Dobieranie ciężaru „na ego”, a nie na technikę
Klasyk: przysiad, sztanga zgięta jak łuk, ale ruch na pół zakresu, kolana uciekają do środka. Na papierze ciężar wygląda imponująco, tylko że realne obciążenie mięśni jest dużo mniejsze, a stawy zbierają większe baty.
Przy wyborze obciążenia w ćwiczeniach wielostawowych sensownym filtrem jest:
Jeśli wraz z dokładaniem kg Twoja technika skraca zakres lub zaczyna przypominać „byle podnieść”, to sygnał, że obciążenie jest dobrane pod ego, a nie pod progres bez kontuzji.
Ignorowanie bólu zamiast korekty ciężaru
Nie chodzi o każdy grymas i lekką pompę mięśni. Czym innym jest pieczenie bicepsa przy ostatnich ruchach, a czym innym kłujący, ostry ból stawowy lub ciągnąca, paląca linia w ścięgnie.
Jeśli konkretny ciężar regularnie:
to nie jest znak, że „tak ma być”, tylko informacja zwrotna, że poziom obciążenia przekracza zdolność tkanek do adaptacji. Rozsądny krok:
Za szybkie dokręcanie śruby początkującym
Osoba świeża na siłowni na początku robi postęp prawie na wszystkim – to tzw. nowa adaptacja nerwowa. Kuszące jest wtedy dokładanie co trening, bo „wchodzi”. Problem w tym, że mięśnie adaptują się szybciej niż ścięgna i więzadła.
Przy pierwszych miesiącach treningu bezpieczniejszy model:
Z taką strategią początkujący po roku ma mocny, zdrowy układ ruchu, zamiast historii o „zniszczonym kręgosłupie” po trzech miesiącach intensywnego ego-liftingu.
Ciężar a technika: kiedy obciążenie jest za duże mimo „idzie do góry”
Sygnały ostrzegawcze w technice przy zbyt wysokim ciężarze
Nie każdy ciężar, który jesteś w stanie podnieść, służy rozwojowi. Są konkretne techniczne „czerwone flagi”, które mówią, że zaadaptowałeś się do oszukiwania, a nie do realnego progresu:
Jeżeli regularnie widzisz te objawy przy konkretnym ciężarze, to znaczy, że obciążenie wyprzedziło Twoją technikę. W dłuższej perspektywie to prosty przepis na ból, szczególnie w barkach, odcinku lędźwiowym i kolanach.
Jak „cofnąć” ciężar, nie tracąc progresu
Zejście z ciężaru o 5–15% wielu osobom kojarzy się z krokiem w tył. W praktyce często jest to konieczne, żeby zrobić dwa kroki w przód. Sensowny plan działania:
W dzienniku możesz oznaczyć taki okres jako „blok techniczny”. Często osoby, które tak robią, po kilku tygodniach nie tylko wracają do starych ciężarów, ale też przekraczają je przy lepszym samopoczuciu.
Tempo i pauzy jako narzędzia doboru ciężaru
Świadome manipulowanie tempem ruchu pomaga dobrać obciążenie, które realnie pracuje na mięśnie, a nie na odbicie z tkanki łącznej. Dwa proste triki:
Dobierając ciężar, zakładaj, że utrzymasz to tempo i pauzę we wszystkich powtórzeniach serii. Jeżeli ostatnie ruchy zmieniają się w „spadanie” i nerwowe odbicie, zjedź z obciążenia.
Różne rodzaje ćwiczeń, różne podejście do ciężaru
Ćwiczenia wielostawowe a ciężar
Przysiad, martwy ciąg, wyciskania, podciąganie – to ruchy angażujące wiele stawów i grup mięśniowych. Dają najwięcej „zwrotu z inwestycji”, ale też najmocniej obciążają układ nerwowy i tkanki bierne.
Przy doborze ciężaru w ćwiczeniach wielostawowych:
Ćwiczenia izolowane i maszyny – większa swoboda w doborze ciężaru
Uginania, wyprosty, rozpiętki, odwodzenia, maszyny typu suwnica czy wyciągi – tutaj łatwiej „dokręcić śrubę” i podejść bliżej upadku, bo:
Dobierając ciężar w ćwiczeniach izolowanych:
W praktyce często opłaca się:






